Bloog Wirtualna Polska
Są 937 584 bloogi | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Rozdział 36

środa, 26 grudnia 2007 13:26
Rozdział 36 jest opublikowany na stronie: http://us5-ja-opowiadania.blog.onet.pl/  !!
Zapraszam do czytania i komentowania!!


WESOłYCH SWIąT!


Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,2749992,trackback

komentarze (6) | dodaj komentarz

UWAGA!!!

wtorek, 06 listopada 2007 17:38
Mam  wiadomość dla wszystkich zainteresowanych i dla tych nie zainteresowanych. A więc przestane pisac na tym blogu ze względu na to, że nie moge dodawać nowych rzeczy z kilku tam powodów, nie ważne jakich. Ale blog ciagle będzie prowadzony, tylko że pod innym adresem.  Będę tam pisała dalsze cześci opowiadania i newsy o Us5, a więc zachęcam do odwiedzin ;] To chyba juz wszystko. Adres bloga znajduje sie poniżej:
http://us5-ja-opowiadania.blog.onet.pl


Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,2579680,trackback

komentarze (1) | dodaj komentarz

Rozdział 35

piątek, 19 października 2007 17:34
Hej! Na początek chciałam przeprosic wszystkich ktorzy tak długo musieli czekac na ten rozdział opowiadania. Nastepne postaram dodawac sie w miare szybko, ale nie wiem jak mi to wyjdzie bo chyba sami rozumiecie szkoła, nauka itp ;| Teraz zapraszam do czytania i komentowania, mile widziana krytyka xD.

***
-Nam tez was brakuje. Bardzo sie stesknilismy za Lilly. Tak miedzy nami to brakuje mi tezgo nocnego placzu dziecka.
-no to chyba najwyzszy czas pomyslec o takim dzidziusiu.
-No chyba za niedługo bedziemy miec takie małe baby.
-Jestes w ciazy?
-Nie. Chcemy adoptowac dziecko.
-Jestescie pewni?
-Tak. Juz nawet odwiedzilismy kilka domow dziecka.
-I co?
-No, mamy na oku takiego ładnego chłopczyka. Jego rodzina zgineła w wypadku samochodowym.
-Uuu, to przykre.
-No. I własnie tez przez tą adopcje nie mozemy teraz do was przyjechac.
-To my sie postaramy do was wybrac. Tylko, ze chyba za jakies pol roku jak Lilly podrosnie.
-Strasznie długo. No coz, trudno. Musze juz konczyc, bo jedziemy do sklepu. Pozdrow tam wszystkich.
-Ty tez. Pa
-Pa.
Rozłączyłam sie i wrocilam do stołu.
-Kto dzwonił?- zapytał Richie.
-Magda.
-Co u nich słychac? Kiedy wracaja?- zapytala Martyna.
-Nie wracaja.
-Czemu?- wszyscy sie zdziwili.
-Nie maja po co tutaj wracac. Magda mowiła, ze jak narazie niczego im tam nie brakuje. No i nie zabradzo by mogli przyjechac.
-Dlaczego?
-Beda mieli dziecko.
-Magda jest w ciazy?
-Nie.
-No to jak..
-Chca adoptowac dziecko. Chyba chłopca.
-Adoptowac?Nie moga miec swojego?- kontynuowała pytania Martyna.
-Nie wiem. To ich sprawa. Sa dorosli i wiedza co robią.
-To moze my do nich pojedziemy?- zaproponował Mikel.
-Powiedzialam Magdzie, ze kiedys sie do nich wybierzemy.
-To dobrze- odpowiedzial Mikel i po chwili w domu rozległ sie płacz Lilly.
-Ksiezniczka sie obudziła- powiedzialam i poszlam do dziecka. Po chwili zeszłąm z nia do salonu.
-Co jej zrobiłąs, ze tal szybko przestała płakac?- zapytał Chris właczaja TV.
-Nic. Widocznie nudziło jej sie i musiała sobie popłakac. No ale teraz obejrzy sobie bajeczke z wujkiem Chrisem, prawda- mowiłąm raz do Chrisa a raz do Lilly- Chris wyłącz te kryminały i włacz Lilly cos bardziej przyjaznego, np smerfy.
-Przeciez i tak nic nie zrozumie.
-No i co. Przynajmniej nie bedzie miała koszmarow.
-I tak nie miewa koszmarow.
-A skad wiesz?
-Meska intuicja.
-Hahahahahaha! Ty i meska intuicja? Hahahahaha!! Dobre, długo nad tym myslałes?
-Bardzo smieszne.
-Noo- powiedziałam wstajac- Dobra, nie bedziemy ci juz przeszkadzac. Nie chcesz nam właczyc bajki, to idziemy na spacer.
-Dobry pomysł, idzcie na spacer, a ja sobie obejrze film.
-Jeszcze tutaj wrocimy, to nie przyzwyczajaj sie do spokoju- powiedzialam i poszłam ubrac dziecko. Po chwili byłysmy juz w parku. Siedzialam sobie na ławce przegladajac gazete, a Lillka spała w wózku. Natrafiłam na artykuł o Richiem i o mnie. Było tam napisane o naszych zareczynach. Nie przejmowalam sie tym co pisały gazety. Wazne ze bylam z Richiem i ze zadna zbuntowana i smiertelnie zakochana w Richiem fanka nas nie rozdzieli. Nagle spostrzegłąm, ze ktos usiadł obok mnie. Zajrzał z ukosa co czytam i powiedział:
-To ty jestes Wiktoria Stringini.
Usmiechnełam sie i odpowiedzialam:
-Jeszcze nie Stringini.
Nieznajomy popatrzał na mnie jeszcze chwile a potem zwrocil wzrok na Lilly.
-To wasze dziecko?
-Tak. Jestes jakims dziennikarzem?
-Nie. Nie musisz sie mnie bac- powiedział i wyciagnał do mnie reke dodajac:
-David jestem.
-Wiktoria. Jestes stąd?
-Tak. Mieszkam tuz obok domu US5.
-Migdy cie tam nie widzialam.
-Dopiero tydzien temu wrociłem od siostry. Mary, tak ma na imie moja siostra, mieszka w Angli. Jej corka Lena zmarła. Miała 3 miesiace.
-Przykro mi. Wyobrazam sobie co moze czuc Mary. Moja Lilly ma dopiero miesiac.
-Ładna jest.
-Wiem. Bardzo ja kocham. Nie wiem co bym zrobiła gdyby cos jej sie stało.
-Ale jest zdrowa?
-Tak- odpowiedzialam i zapadła chwila ciszy. Potem David zapytał:
-Czemu sama spacerujesz, gdzie twoj chłopak?
-W domu. wyszłąm sama bo musiaąłm troche pomyslec.
-To przepraszam, nie wiedziałem, juz ci nie bede przeszkadzał- powiedział wstajac.
-Zostan, nie przeszkadzasz mi. dobrze mi sie z toba gada.
-No to zostane.
Posiedzielismy jeszcze kilka minut na ławce a potem poszlismy w kierunku domu.
-Odprowadze cie- powiedzial.
-Okay.
-Pracujesz gdzies?
-Nie. Opiekuje sie Lilly.
-To chyba dobrze. Dziecko powinno duzo czasu spedzac z rodzicami.
-To prawda.
-no ale z ojcem to sie chyba za czesto nie widuje.
-Dlaczego?
-Ciagle ma pewnie jakies koncerty i wywiady.
-Nie słyszałes, ze zespoł jest zawieszony? Nie koncertuja narazie.
A no tak, zapomniałem. To pewnie dla was kłopotliwe skoro nikt nie pracuje, a trzeba wyzywic 3 osoby.
-Nie chce o tym mowic.
-No dobrze. A moze byscie do mnie wpadły kiedys na herbatkę.
-Mowisz o mnie i Lilly?
-Tak, a co?
-Chciałam sie upewnic.
-To co? Moze jutro o 17:00?- zapytał gdy bylismy juz pod domem US5.
-Nie wiem czy bede miała czas. Zostaw mi swoj numer telefonu i ci jutro odpowiem.
-Oki- powiedział po czym zapisał numer na kawałku kartki, ktory znalzał w kieszeni.
-Puszcze ci pozniej sygnał, zebys wiedział, ze to moj numer jak bede dzwoniła.
-Dobrze. Narazie- pozegnalismy sie i weszłam do domu.
-Juz wrociłam- krzyknełam w głab domu. chris ciagle siedział przed telewizorem i ogladał jakis film.
-Rozmawiałas teraz z kims?- zapytał Richie wychodzac z kuchni.
-A co?
-Słyszałem jakiegos faceta.
-To sasiad. spotkałam go w parku no i nas odprowadził. Mieszka gdzies za nami.
-Aha. a jak sie Lilly zachowywała, grzeczna była?
-Jak nigdy. Ide ja połozyc i zaraz zejde do ciebie.
-Ok.
Poszłam na gore i połozyłam mała do łozeczka. Potem siegnełam po szczotke, zeby sie uczesac. Nagle poczułam na karku czyjs odech. Był to Richie. Objął mnie w pasie po czym obrocił przodem do siebie. W koncu mnie pocałowal. Całowalismy sie przez chwile, a potem zapytałąm:
-Za co ten pocałunek?
-Za to, ze jestes.
-Byle wiecej takich pocałunkow.
-Kocham cie, wiesz?
-Wiem.
-A ty mnie kochasz?
-Co to za pytanie? Pewnie, ze Cie kocham! Ojj, głuptasie..- powiedziałąm i wyrwałam sie z jego objec. Podeszłam do okna i wyjrzałam przez nie po czym rzekłam:
-Moze wieczorem pojdziemy na długi spacer.
-Przeciez juz byłas z mała.
-Ale chce zebys poszedł z nami.
-No dobrze.
-To fajnie. Chodz, przygotujemy razem jakis obiad.
-Moze makaron z serem? To moja specjalnosc.
-Twoja specjalnosc- powtorzyłam po nim- skoro tak to moze byc.
Po godzinie siedzielismy wszyscy przy stole i zajadalismy sie posilkiem. Potem poszłam z Lillka do mamy. Zostawiłam ja u niej. Miałam troche czasy dla siebie.
-Zmiana planow, kochanie- powiedzialam, do Richiego.
-Jakich planow?
-Pojdziemy na spacer wieczorem ale tylko we dwoje.
-A co z Lilly?
-Zostawiłąm ja z mamą.
-Zapowiada sie miły wieczor.
-Nareszcie pobedziemy sami.
-A moze pojdziemy gdzies potanczyc?
-Noo.. mozna po drodze wstapic na jakas dyskoteke.
~~~
5 miesiecy pozniej.
-Wstawaj! Richie dosyc tego spania.
-Zaraz, jeszcze 5 minutek.
-Za godzine mamy samolot. Czekamy tylko na ciebe.
-No dobrze, juz wstaje.
Nastepnego dnia nazajutrz:
-Ktory to dom?- zapytałam Richiego kiedy stalismy przezd 3 domami na osiedlu gdzie mieszkała Magda z Izzym.
-Nie wiem. Chyba ten po parwej.
-no dobra, to idziemy- powiedziałam po czym zadzwoniłam dzwonkiem do drzwi. Otworzył nam mały chłopiec i krzyknał w głąb mieszkania:
-Mamo! Jakas pani i pan psysli- i po chwili w drzwiach staneła Magda.
-A co wy tu robicoe?!- zapytała zdziwiona.
-My tu cała noc lecimy, a ty nas tak witasz?- zapytałam.
-Cos za niespodzianka. Wchodzcie- zaprosiła nas do srodka- O Boze ale wam cora wyrosła.
-No w koncu ma juz prawie rok.
-Napijecie sie czegos?
-Mozesz dac jakiegos soku jak masz.
-Zaraz podam. Siadajcie.
-A Izzyego nie ma? - zapytał Richie.
-Spi jeszcze. Ale zaraz go obudze.
-Nie musisz.
-Przepraszam was za ten bałagan ale nie spodziewałam sie was.
-Spoko, nic sie przeciez nie stało.
-Mamo, mamo, a kto tio jeśt?- zapytał mały chłopiec podbiegajac do Magdy.
-Twoj wujek i ciocia. A to twoja młodsza kuzynka.
-To jest dziecko, o ktorym kiedys wspominałas?- zapytałam.
-Tak. Ma 4 lata.
-A jak sie nazywa?
-James.
-Ładnie.
-Izzy wybrał. Mi tez sie podoba- powiedziałą podajac nam napoje- Opowiadajcie co tam u was?
-A co ma byc. Wszystko po staremu.
-A jak sie wam układa? Pracujecie gdzies?
-Nie pracujemy. Dostajemy jeszcze kase ze sprzedaz płyt. No ale chyba sama wiesz, ze nie jest tego duzo.
-No własnie dlatego Izzy rozpoczał kariere solowa.
-Ooo i jak mu idzie?
-Całkiem niezle. Ale dopiero od 3 miesiecy nagrywa piosenki.
-To kiedy bedzie pierwsza płyta?
-Miała byc za dwa tygodnie, ale chyba bedzie troche wczesniej, bo szybciej sie wyrobił niz myslał.
-To dobrze. Mam nadzieje, ze dostane autograf- zasmiałam sie.
-Tobie to Izzy nigdy nie odmowi- powiedziala.
Po chwili usłyszelismy jak ktos schodzi po schodach. Był to Izzy. Miał na sobie same bokserki. Schodzac przecierał oczy i jednoczesnie zapytał Megde:
-Kochanie z kim ty gadasz?- chyba jeszcze spal, bo nas nie zauwazył.
-Mamy gosci- odpowiedziala- chodz do nas.
-Znowu twoja mamusia przyszła?- zapytał. Gdy uslyszałam te słowa to od razu przypomniały mi sie te miłe chwile kiedy mozna było sobie ze wszystkiego pozartowac razem z Izzym. Ten jego głos, naprawde Izzy był w moim zyciu kims wyjatkowym, ale nie był dla mnie. Przeznaczony jest mi tylko Richie. Kiedy Izzy wyjawił sie zza sciany i mogłam go ijrzec to naprawde cos mnie tkneło. Podbiegłam do niego zeby sie przywitac. Zobaczył mnie i nie mogł uwierzyc, ze to ja. Przytulił mnie a mi po policzku spłyneła łza szczescia. Na szczescie nikt procz niego nie zauwazył jej. Po chwili przywitał sie z Richiem i zapytał:
-Co tu robicie?
-Przyjechalismy odwiedzic przyjacioł- powiedzialam- A co taki zdziwiony jestes jakbysmy sie ze sto lat nie widzieli?
-Zmieniłas sie z wygladu, nie poznałem cie. Ty Richie zreszta tez. a gdzie macie Lilly?
-A siedzi sobie tam.
-Ale urosła- podszedł do niej.
-Izzy, idz sie ubierz- wtraciła Magda.
-Zaraz- powiedział- daj mi sie przywitac z mała.
-Pospiesz sie. Nie bedziesz tak w samych gaciach laził przy dzieciach.
-Widzicie co ja z nia mam?- zapytał zartobliwie i poszedł sie ubrac.
-Ach ten Izzy- powiedzialam-Nic sie nie zmienił.
-Tu ci musze przyznac racje- powiedziala Magda.
-Hehe.
-Na ile przyjechaliscie?- zmieniła temat.
-To zalezy ile mozemy u was zostac.
-Mozecie byc ile chcecie. I tak całymi dniami siedzimy sami.
-To dobrze. No bo my tak planowalismy zostac tu około 2 tygodni.
-Tak krotko? Myslałam, ze zostaniecie z jakis miesiac.
-Nie bedziemy wam tyle na glowie siedziec.
-No to jak juz chcecie. A co tam u Mikela i Chrisa?
-Wyprowadzili sie od nas. No i chyba juz nie maja zamiaru wracac.
-Kto sie wyprowadził?- zapytał Izzy podchodzac do nas.
-Mowimy o Mikelu i Chrisie- powiedział Richie- Wyprowadzili sie do swoich dziewczyn.
-Nie mowili nic. A co u Jaya?
-Nie mamy z nim kontaktu. Zmienił numer telefonu nie wiadomo czemu. Sam tez sie nie odzywa do nas.
-Pewnie ta jego Sandra go od nas odcieła.
-Izzy!- upomniala go Magda.
-No co. Przeciez gdyby nie ona to by sie od nas wszystkich nie odwrocił.
-Nie znasz jej tak jak ja, wiec nie komentuj!
-Nie kłućcie sie-powiedziałam- Moze sa bardzo zajeci i nie maja czasu do nas zadzwonic.


Izzy z James'em kiedy był mniejszy.
***
CDN


Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,2523485,trackback

komentarze (3) | dodaj komentarz

Informacja!

wtorek, 31 lipca 2007 22:29
Z powodu braku weny i czasu zawieszam bloga na czas nie okreslony, bo nie chce pisac na siłe notek, ktore sie Wam nie spodobają. Możliwe, że za pare dni dodam 35 rozdział, ale nastepne moga byc za dłuuugo. Bądźcie cierpliwi, bo na pewno skoncze to opko. Narazie mozecie czytac newsy i historyjkę w kategori "Śmieszne- niekoniecznie o Us5".   Pa, pa.


Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,2208029,trackback

komentarze (5) | dodaj komentarz

Rozdział 34

wtorek, 10 lipca 2007 14:07
***
-Aha. A ja znam ta Jessice?- zapytałam.
-Kiedys Mikel zaprosił ja do nas, ale nie wiem czy wtedy tu byłas. Ale napewno kiedys ci o niej opowiadał.
-Mozliwe.
Nastepny dzien zaczał sie bardzo fajnie. Richie przyniosł mi sniadanie do łóżka.
-Mamy dzisiaj jakies świeto?- zapytałam.
-Tak.
-Urodziny dopiero miałam. Zapomniałam o czyms?
-Nie.
-Co taki tajemniczy jestes? Powiedz wreszcie.
-Niee, to bedzie niespodzianka.
-Ale dowiem sie jeszcze dzis o co chodzi, bo juz mnie ciekawosc zżera??
-No pewnie- powiedział i dał mi spontanicznego całusa.
-Oo, a to za co?
-Za to, ze jestes.
Odpowiedziałam mu szczerym usmiechem.
-Mam sie jakos przyszykowac?
-Tak, ale to pozniej.
-Powinnam sie bac tej niespodzianki?
-Nie, czemu miałabys sie bac?
-No bo cos mi sie wydaje, ze to nie bedzie taka zwykła niespodzianka.
-Masz racje, ale nie boj sie. Pamietaj, ze takie cos sie juz nie powtorzy- powiedział, tak jakos zagadkowo.
-Jeszcze bardziej mnie zaciekawiłes.
-Po południu dowiesz sie wszystkiego. Teraz zjedz, a ja pojde do Lilly.
-Okay.
Richie wykąpał i przebrał małą, a ja w tym czasie zjadłam sniadanko i ubrałam sie. Pozniej nakarmiłam dziecko i połozyłam spac. Potem zeszłam z Richiem do kuchni. Chris i Mikel juz zdązyli zamowic pizze i ja zjesc.
-Gdzie jest Lillka?- zapytał Chris.
-No a gdzie ma byc? W pokoju, śpi. A co?- odpowiedziałam.
-Myslałem ze jej nie ma bo w ogole nie płakała w nocy.
-To po tym wczorajszym spacerze. A tak apropo to wiecie co Richie kombinuje?- zapytałam.
-Kotku- podszedł do mnie Richie- oni nie mają pojecia co dla ciebie szykuję. Dlatego nic ci nie powiedza.
-Musza cos wiedziec.
-Przykro mi Wiki- powiedział Mikel- ale nic nie wiemy. Chociaz wiem z czym bedzie zwiazana ta niespodzianka.
-Mikel!- upomniał go Richie.
-Okay, juz nic nie mowie.
-Chris, powiedz- usmiechnełam sie do niego jak aniołek, ale to nie podziałało- prosze..
-Jak niespodzianka, to niespodzianka- powiedział i zmył sie do kuchni zebym go juz nie prosiła.
-No to sie nie dowiem- powiedziałam do siebie siadając na kanapie. Włączyłam TV i zajęłam sie ogladaniem jakiegos filmu. Pare godzin pozniej Richie kazał mi sie jakos przyszykowac.
-W co mam sie ubrac?- zapytałam.
-Masz jakąs sukienke?
-Tak.
-No to ubierz ją.
-Ale jaką? Krotką, czy taką bardziej wieczorową?
-Tą wieczorową.
-Oki.
Przebrałam sie raz dwa, zrobiłam wystrzałowy makijaz i fryzure i byłam juz prawie gotowa. Pozniej "wylałam" na siebie pół butelki perfum i mogłam juz isc gdziekolwiek Richie zechce ;)
-Gotowa?- zapytał mnie.
-Tak, ale poczekaj, nie wchodz jeszcze do pokoju.
-Okay.
-Juz!
-Oooo! No, super!
-Podoba ci sie?
-Pewnie. Jestes przepiekna.
-Ty tez wygladasz ładnie.
-Specjalnie dla ciebie sie tak wystroiłem.
-To miło.
-No, ale chodzmy juz, bo sie spoznimy.
-A moge chociaz wiedziec gdzie?
-Do restauracji na obiad.
-No i tylko dlatego musielismy sie tak wystroic?
-Nie bedziemy sami.
-To co innego.
Pojechalismy samochodem Richiego. Restauracja nie była nawet tak daleko. Po 10 minutach bylismy juz na miejscu. Weszlismy do srodka. Richie zarezerwował duzy, prostokatny, szescioosobowy stolik. Po chwili spostrzegłam przy stole moich rodzicow, a tuz obok rodzicow Richiego.
-Richie, co jest grane?- zapytałam niepewnie gdy dochodzilismy do rodzinki.
-Zaraz wszystkiego sie dowiesz. Tylko mi nie ucieknij- zażartował.
-Mozesz byc spokojny. Nie ucieknę, ani nie narobie ci wstydu. Chyba...- dodałam szeptem. Nie usłyszał tego.  Po chwili stanełam jak wryta przed stołem i powiedziałam:
-Yyy.. dzien dobry.
-Dzien dobry- odpowiedziała mama Richiego usmiechajac sie do mnie- Siadajcie dzieci- dodała po chwili.
-Dawno cie nie widziałam, tato- powiedziałam.
-Racja, musimy nadrobic straty.
-Widze, ze moj syn jest bardzo wymagajacy- wtrącił ojciec Richiego.
-Nie, dlaczego?
-Majac taką piękną dziewczynę, pewnie zabiegał o pani serce przez długi czas.
-Cos w tym jest.
-No dobrze, kochani- powiedział oficjalnie Richie-Moze zamowimy cos do jedzienia.
Zamowilismy wykwintne dania i wino do picia. Oprocz tego dostalismy jeszcze sok pomaranczowy. Jedlismy w ciszy. Tylko od czasu do czasu nasi rodzice zamienili kilka słow. Gdy skonczylismy jesc wyszłam na chwile do toalety, zeby poprawic makijaz. Niedługo po tym znow siedziałam przy stole.
-A tak własciwie, to po co sie tutaj zebralismy?- zapytałam.
-Żeby nasi rodzice wreszcie sie poznali- odpowiedział Richie- Ale nie tylko dlatego- usmiechnał sie tajemniczo i wstał- Przepraszam was na chwilke, zaraz wracam- wyszedł.
-Gdzie on poszedł?- zapytała moja mama.
-Nie mam pojecia- odpowiedziałam.
Po chwili zobaczyłam Richiego zblizajacego sie do nas z wielkim usmiechem na tworzy. W reku miał dwa duze bukiety róż. Jeden bukiet był czerwony, a drugi zółty, chociaz bardziej podchodził pod pomaranczowy.   Gdy juz stanął przed nami i wział głeboki oddech spojrzelismy na niego pytajaco.    Podszedł do moich rodzicow i dał mojej mamie bukiet pomaranczowych róż mowiąc:
-Prosze, to dla pani- po czym nastapiła chwila ciszy i zwrocił sie do mojego taty:
-Czy mogę prosic o ręke pana córki??- zapytał. Wszystkich zatkało. W koncu moj ojciec wydusił:
-Tak...- i dodał- ...synu.
Richie cały w skowronkach podszedł do mnie. Ukleknął przede mną i jednoczesnie spowazniał. W reku trzymał pudełeczko z zaręczynowym pierscionkiem. W koncu zapytał:
-Wyjdziesz za mnie??- patrzył mi głeboko w oczy. Ja nie wiedziałam co odpowiedziec. W mojej głowie przewijał sie film wszystkich rzeczy zrobionych wspolnie z Richiem. Zawahałam sie. Wszyscy skupili wzrok na mnie. W myslach powtarzałam sobie tylko dwa słowa: tak i nie. Co teraz powiedziec? Tak, nie, tak, nie, tak, nie.... tak! Powiem TAK!- pomyslałam nagle.

-TAK! Wyjdę za Ciebie!!- powiedziałam rzucając sie Richiemu na szyję. W tym samym momencie wszyscy zebrani w restauracji  wstali z miejsc i zaczeli nam bic brawo. Na twarzach naszych rodzicow pojawiły sie usmiechy. Moje "tak" przypieczetowalismy czułym pocałunkiem. Potem Richie włozył mi na palec piekny pierscionek z brylantem i dał bukiet czerwonych róż.
-Dziękuje, są piękne- powiedziałam wąchajac róże. Chwile pozniej pilismy symboliczna lampkę wina. Bylismy w restauracji jeszcze z godzine. Czas ten zleciał nam na moich opowiesciach o Lilly.Potem wszyscy pojechalismy do domu Us5. Gdy weszlismy do srodka czekali tam na nas Chris i Martyna, Mikel, Kuba, no i oczywiscie Lilly.
-Rozgosćcie sie- powiedział Richie do rodzicow- My pojdziemy sie przebrac, a Mikel zrobi wam kawe.
Kiedy byłam z Richiem w pokoju, to nasi rodzice zdazyli sie juz zadomowic u nas w kuchni. Oprocz tego nawiazali dosyc dobry kontakt z obecnym tam ludem.
-Zawahałas sie...?- zapytał nagle Richie ze zmienionym tonet. Nawet nie brzmiało to jak pytanie, tylko jak stwierdzenie.
-Nie- powiedziałam nie pewnie.
-Napewno? To dlaczego tak długo nie odpowiadałas?
-No moze troszke. Po prostu bardzo mnie zaskoczyłes, nie spodziewałam sie.
-Przeciez sama, jeszcze nie tak dawno mowiłas, ze chciałabys wyjsc za mąz.
-Wiem i nadal chce. To, ze sie troche zawahałam nie oznacza, ze cie nie kocham. Jestes moim zyciem- dałam mu całusa na pocieszenie- Juz nie mysl o tym. Przyjełam pierscionek i wezmiemy slub. A teraz chodzmy na dół, bo czekaja na nas- zabrałam dziecko i poszłam do kuchni.  Richie przyszedł pare minut pozniej.
-To jest to nasze cudo- powiedziałam do rodzicow pokazujac im Lilly.
-O, Boze, jaka słodka- powiedziała Martyna podchodzac do mnie. Po chwili podeszła mama Richiego i tez zaczeła sie zachwycac dzieckiem.
-Cały Richie- powiedziała.
-Prawda? Cały tatuś- odpowiedziałam.
-No, synu, postarałes sie- poklepał Richiego po plecach ojciec.
-Chodzcie do salonu, co bedziecie tak stali w kuchni- zaproponowałam. Troche jeszcze pogadalismy a potem dałam im Lilly, zeby mogli sie nacieszyc. W tym czasie kiedy wszyscy nianczyli Lillkę ja poszłam do ogrodu z Kubą. Usiedlismy na duzej hustawce w głebi ogrodu. Nasze znikniecie zauwazył tylko Richie.
-Co tam u ciebie słychac?- zapytałam.
-A co ma byc słychac? Nic nowego- odpowiedział oschle.
-Cos nie w humorku?
-Zgubiłem 2 dychy i...- probował sie wykrecić.
-Taaa, dobra, dobra. Takie sciemy to wiesz komu mozesz sobie wciskac.
-A tak swoją strona, to nieźle sie urządziłas- zmienił temat. Nie chodziło mu w tej wypowiedzi o wielki dom itp.
-O co ci chodzi?
-Najpierw ten "Wielki  podryw" blondyna, potem dziecko, teraz zareczyny... Przyznaj sie, lecisz na jego kase.
-Co?! Nie poznaje Cie. Emilia, to jednak miała racje co do Ciebie.
-No,a co, nie jest tak? Poderwałas go, zeby zajsc w ciąze, a potem brac od niego kase. Jednak blondyn chciał czegos wiecej i dlatego te zareczyny. Słyszałem juz od rodzicow, ze sie wahałas. Chciałas powiedziec "nie", prawda? Ale jakbys odmowiła to przestałby ci dawac kase.
-Co ty bredzisz? Ja wiem, ty po prostu jestes zazdrosny!- krzyknełam i w tej samej chwili zauwazyłam Richiego, ktory do nas szedł.
-Co sie tutaj dzieje?- zapytał i spojrzał podejrzliwie na Kubę.
-Nic, kochanie- powiedziałam wstajac- wracajmy do gosci- poszlismy do salonu. Kuba zjawił sie duzo pozniej.
Moj tata i Kuba nocował w domu mojej mamy, a rodzice Richiego zostali u nas. Dostali duzy, prawie nie uzywany pokój. Z samego rana wrocili do Wheaton. Tak samo jak i Kuba i tata wrocili do Polski.
-Nie wyspałam sie- powiedziałam do Richiego kiedy jedlismy sniadanie. Wyjatkowo jedlismy je razem z Chrisem, Mikelem i Martyna, ktora u nas została.
-Nic dziwnego- powiedziała Martyna- słyszałam jak co chwile wstawałas do Lilly.
-Noo. Normalnie cos ja napadło.
-A ja spałem jak zabity. Nic nie słyszałem- powiedział Mikel.
Po chwili zadzwonił telefon. Poszłam odebrac.
-Słucham.
-No czesc kochana!
-O, Magda. Co tam o was słychac?
-A bardzo dobrze.
-To fajnie.
-No ale słyszałąm, ze u ciebie tez nie jest źle. Gratuluje tesciow.
-To juz wiesz?
-Wiesci szybko sie rozchodza. Musisz kiedys do nas przyjechac. Jestem ciekawa jaki pierscionek kupił ci Richie.
-Za pare tygodni sie zobaczymy, to pogadamy.
-No własnie chyba sie nie zobaczymy.
-Jakto, przeciez mieliscie przyjechac po reszte rzeczy?
-Plany troche sie zmieniły. Nie przyjedziemy. To co mamy wystarcza nam, a jeszcze Izzy kupił duzo nowych rzeczy.
-Szkoda. Smutno tutaj bez was.
-Nam tez was brakuje. Bardzo sie stesknilismy za Lilly. Tak miedzy nami, to brakuje mi tego nocnego płaczu dziecka.
-No to chyba najwyzszy czas pomyslec o takim dzidziusiu.
-No chyba za niedługo bedziemy mieli takie małe baby.
-Jestes w ciąży?
***
CDN

Liczę na jakieś komentarze, ponieważ mało ich tutaj.. ;/


Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,2124575,trackback

komentarze (4) | dodaj komentarz

 12345678  »

Zdjęcia w galeriach.


czwartek, 17 maja 2012

Licznik odwiedzin:  21 639 (wersja testowa)

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

O mnie

Jestem Paulina i mam 15 lat. Us5 zainteresowałam się ponad dwa lata temu. Jak każda zapalona fanka zbierałam ich płyty, plakaty z nimi oraz różne artykuły o nich. Nie zapomniałam również założyć bloga, zresztą jak widać. Obecnie nie fascynuję sie już tak bardzo Us5 i nie podniecam się gdy ktoś o nich wspomina. Można powiedzieć, że pierwszą fazę zauroczenia tym zespołem mam dawno za sobą. Jednak nigdy o nich nie zapomnę i gdy tylko mam wolny czas, sprawdzam co u nich nowego itp. Mam nadzieję, że mój blog się podoba i zachęcam do czytania opowiadania. Do usłyszenia! :**

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 24.12.2008 21:14:05
  • autor: XDMOooNIAaaXD
  • treść: B.fajny blog;*;*...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 21639
(wersja testowa)
Wpisy
  • komentarze: 105
Galerie
  • komentarze: 44
Księga gości: 8
Bloog istnieje od: 1926 dni

Konkursy i nagrody

Ostatnio przyznana nagroda:

  • data: 25.03.2008 17:50:13
  • autor: Madzika
  • punkty: 100
  • treść: Super blog ;)...

Lubię to